środa, 30 maja 2012

Neurologopeda

Madzia pracuje już z neurologopedą - Ciocią Marzenką. Ciocią, gdyż tak kazała do siebie mówić. Dzieci wtedy bardziej się do niej przywiązują, przez co z większą radością przystępują do pracy. I faktycznie coś w tym musi być, gdyż Madzia bez żadnych obaw i skrępowania wzięła się do pracy. Początek i kolejne pochwały - Ciocia Marzenka to kolejny specjalista, który obawiał się kontaktu z Madzią (a raczej kontaktu z autyzmem Madzi). A tu okazuje się, że dzięki zajęciom terapii behawioralnej Madzia chętnie słucha, wykonuje polecenia, grzecznie siedzi przy stoliku. Ciocia Marzenka też myślała, że Madzia milczy jak zaklęta. A tu kolejna niespodzianka - Madzia przecież wymawia samogłoski, niektóre spółgłoski, a dzięki masażom logopedycznym aparat mowy "już trochę się rozruszał". Ciocia posłuchała, posłuchała i rzekła:

"Ty to będziesz gadać jak najęta" 

To zdanie chyba nie wymaga komentarza, Pozytywny megakop do działania. I mimo tego, iż zadania domowego na za tydzień sporo, to będziemy z podwójnym nakręceniem ćwiczyć. W oczekiwaniu na to najęte gadanie.

***

A tak z innej beczki - pamiętacie pomoc blogerów? No więc zachęcony ich szlachetną akcją napisałem maila do kulinarnych pomagaczy:  

Witajcie.
Wraz z Anią wpadliśmy na pomysł, żeby wam zaproponować jeszcze jedno skomponowanie przepisu dla Madzi. Takie odświeżenie przypomnienia o naszej córeczce i prowadzonym blogu z pewnością będzie z korzyścią dla niej.
W naszym zamyśle przepis miałby być na Dzień Dziecka, a przedmiotem przepisu miałoby być właśnie coś dla dziecka - to czym (w waszym pomyśle) każde dziecko powinno się zajadać. Albo - gdybyście byli szefami kuchni i klient poprosiłby o wyjątkowe menu dla wyjątkowego dziecka to podalibyście......
Jeżeli oczywiście nie sprawiłoby to wam kłopotu.
Dziekujemy

Pozdrawiamy

Ania, Madzia i Jakub Rajscy

I otrzymaliśmy odpowiedź, że nasz pomysł zyskał już rozgłos w środowisku kulinarnych blogerów i jest duża doza prawdopodobieństwa, że powstanie kolejna internetowa potrawa dla Madzi. 

***

Z kolejnej beczki:
Otrzymaliśmy z Telewizji Zabrze płytę z nagranym reportażem poświęconym Madzi. Obejrzeliśmy - jest super. Premiera w Telewizji Zabrze już w najbliższą sobotę. A po tej premierze mogę wrzucić reportaz tutaj - wiecie nie może ukazać się on w sieci wczesniej, niż w telewizji :-). Tak więc zapraszam w soboty przed telewizory, a jeśli ktoś nie odbiera tego kanału, to zapraszam po sobocie na bloga :-)

sobota, 26 maja 2012

Dzień Matki

Ania świętuje co drugi dzień :-) Dopiero co wspomniałem o jej urodzinach, a dziś ze wszystkimi mamami obchodzi Dzień Matki...
Z tej okazji wczoraj w przedszkolu odbyło się przedstawienie. Ania opowiadała, że było bardzo pięknie zrealizowane i nie kryła łez wzruszenia. A dzieci w przedszkolu zrobiły kwiaty, które po przedstawieniu wręczyły swoim mamom wraz z pięknym własnym zdjęciem oprawionym w ramkę.

Tak więc Aniu ( i wszystkie mamy) - Wszystkiego Dobrego w Dniu Matki, ale oczywiście nie tylko dzisiaj!


czwartek, 24 maja 2012

żonowo - urodzinowo

Dziś Ania ma urodziny. W związku z tym wraz z Madzią przygotowaliśmy obiad, deser i sałatkę z serem fetą. Madzia miała super frajdę, że mogła pomagać w kuchni; nieco zdziwiona, ale z uśmiechem na ustach patrzyła, jak z przyjaciólmi śpiewaliśmy Ani 100 lat. To blog Madzi, nie Ani, więc nie będę się rozpisywał i zakończę krótko:
100 lat Aniu!

poniedziałek, 21 maja 2012

Rozłożyło nas :-(

Pogoda od piątku była śliczna. W sobotę byliśmy na Festynie, wczorajsze popołudnie spędziliśmy spacerując po Ogrodzie Botanicznym. Aż tu nagle w nocy - Madzia zaczęła kaszleć tak bardzo, że aż zwymiotowała, a przez katar budziła się kilka razy w nocy. Ja przed 3 wstałem z gorączką bliską 40 stopni... A w gardle miałem żyletki... Zaraz wziąłem Pyralginę i tabletkę do ssania i do rana jakoś dotrzymałem. A teraz leżymy z Madzią w domowym lazarecie, oboje z gorączką i zawalonymi nosami. Madzia ma przerwę od przedszkola i terapii, ja L4 do czwartku. A najbiedniejsza w tym wszystkim jest Ania, która skacze nad nami od rana. 

niedziela, 20 maja 2012

Rodzinny Festyn Integracyjny Osób Niepełnosprawnych

Wczoraj przy zabrzańskim Domu Harcerza odbył się Rodzinny Festyn Integracyjny Osób Niepełnosprawnych. Pogoda była prześliczna, więc nie mogło nas tam zabraknąć. A było warto - atrakcji i konkursów było co niemiara, a Madzia była przeszczęśliwa. Spędzała czas na:

- malowaniu twarzy:


- zabawie w dmuchanym zamku: 




- chodzeniu na szczudłach:



- przejażdżce policyjnym motocyklem: 



- wspinaczce:



- przejażdżce quadem:



Ponadto w konkursach sprawnosciowych i plastycznych Madzia wygrała dwie gry planszowe, rakietki i piłeczkę do dziecięcego tenisa, oraz rzepową tarczę, wraz z rzepowymi piłeczkami. 
To był bardzo udany dzień. 

wtorek, 15 maja 2012

Neurologopeda i GCER

Ania była dzisiaj z Madzią u neurologopedy. Tak jak ostatnio pisałem, to trochę innej klasy specjalista niż logopeda, który więcej zdziała na rzecz Madziowej mowy. Oczywiscie konsultacje ze zwykłym logopedą i masaże logopedyczne nadal Madzia ma w harmonogramie, przy czym praca logopedyczna skupi się tylko właśnie na technikach masażu (bo - co pisałem - w większym stopniu zadaniem logopedy jest korygować złą mowę, niż wywoływać jakąkolwiek). A co i jak będzie robił neurologopeda? Napiszę za tydzień po pierwszych zajęciach (dziś była tylko rozmowa zapoznawcza). 

Ponadto dzwoniła Pani psycholog z Gliwickiego Centrum Edukacyjno - Rehabilitacyjnego (dawniej GOAR) i poinformowała, że Madzia została po raz kolejny zakwalifikowana do bezpłatnego pilotażu psychologicznego. Hurra!!!

Na fali dobrych wieści zaznaczę tylko, że nasze zmagania o zgodę lekarską na basen i hipoterapię zakończyły się sukcesem - zaświadczenia mamy, Madzia może ruszyć crowlem i galopem do przodu :-)

Odnośnie jeszcze neurologopedy - dziękujemy czytelnikom tego bloga, Panu Marcinowi i Pani Ani, którzy zmagają się z chorobą własnego dziecka, uczęszczają do neurologopedy w Zabrzu i nam tę Panią polecili.
Dziękujemy także innej Pani Ani, oraz Pani Sylwii za darowizny na rzecz Madzi wpłacone na subkonto w Fundacji w miesiącu kwietniu (które Fundacja zaksiegowała dopiero teraz). Z całego serca w imieniu Madzi dziękujemy - pieniążki przydadzą się właśnie na zapłatę za wizyty u neurologopedy, a jest to koszt 70zł za 45- minutowe zajęcia. 

niedziela, 13 maja 2012

Masujemy? Masujemy!!!

Rozpoczęliśmy przeprowadzanie masaży logopedycznych Madzi. Póki co Madzia lubi jedynie masaże zewnętrzne, czyli masowanie policzków, podbródka, części twarzy nad górną wargą, pod nosem. Natomiast w momencie zmiany końcówki i wejścia wibratorem logopedycznym do wewnątrz Madziowych ust zaczyna się płacz... 

Ale pamiętam, gdy Madzia nie potrafiła siadać chodziliśmy na masaże do Ośrodka Wczesnej Interwencji, to  Madzia wiecznie płakała podczas ćwiczeń. Płakała tak bardzo, że jak kilka razy ja pojechałem z Madzią na te masaże, to miałem ochotę krzyknąć co Pani robi mojej córeczce, wziąć Madzię na ręce i uciekać jak najprędzej... Ale - mimo, iż serce się krajało a dusza płakała z Madzią to musielismy wytrzymać. I Madzia zaczęła siadać, raczkować, chodzić, biegać. Więc teraz tłumaczymy sobie to w ten sam sposób. Madzia wrzeszczy niemal cały czas masowania wewnątrzustnego, ale jak dzieki temu będzie mówić - wytrzymamy.

Co do masaży - wibrator logopedyczny ma różne końcówki. Masaż zaczynamy od twarzy. Jak pisałem - policzki, pod nosem, podbródek. (Trzeba uważać na wysokości boków nosa, bo tam są gruczoły łzowe i jak się tam długo masuje, to łzy same ciekną z oczu - testowałem na sobie - ryczałem jak bóbr :-) )

Potem zmiana końcówki i masaże wewnątrz ust. Najpierw czubek języka i jego góra. Następnie boki języka. Następnie najgorsze miejsce u Madzi - wędzidełko pod językiem. Madzia nie pionizuje języka i takie siłowe podnoszenie go masazerem sprawia jej ból. (mozna to porównać do bólu odczuwanego przez osobę poddawaną masażom np nogi, gdy mięsnie tej kończyny są nierozruszane).

Następnie kolejna zmiana końcówki i masaże podniebienia, oraz policzków od wewnętrznej strony. Całość około 20-30 minut dziennie. Każdego dnia. Zobaczcie: