Ostatnio pisałem, że szukamy nowego logopedy dla Madzi. I że w Internecie znaleźliśmy nowy gabinet logopedyczny na osiedlu na którym mieszkamy. Niestety w końcu grudnia Pani kazała nam zadzwonić w połowie stycznia. Zadzwoniliśmy - prosiła o telefon pod koniec stycznia. Zadzwoniliśmy - ferie. Prosiła o telefon po 10 lutego. Teraz dzwonimy i głucho w słuchawce...
Nie to nie :-) Szukaliśmy dalej.
W weekend Ania znalazła firmę zatrudniającą "mobilnych" logopedów dojeżdżających do dzieciaków. I cena nie jest zaporowa, bo za godzinę terapii z dojazdem i materiałami dydaktycznymi zapłacimy 70zł. Zadzwoniliśmy wczoraj, Pani poinformowała nas, że znajdzie kogoś dojeżdżającego do Zabrza i zadzwoni dzisiaj. Dziś dzwoniła Pani logopeda i rozmowę diagnostyczną pod kątem planowania zajęć mamy w piątek. U nas w domu oczywiście :-)
A czemu w ogóle szukamy dla Madzi nowego logopedy? Bo Pani logopeda z Sosnowca, do której jeździliśmy dotychczas zaszła w ciążę. Nowej Pani (w zastępstwie) Madzia nie potrafiła zaakceptować (takie bywają "uroki" autyzmu) i nie chciała pracować. Ponadto dojazdy 2 razy w tygodniu do Sosnowca bez samochodu stają się masakrą. Zwłaszcza w taką pogodę. Od grudnia szukaliśmy zatem nowego logopedy. Mam nadzieję, że to już koniec poszukiwań i pełną parą wrócimy do terapii mowy.
Aha. Wielu jest logopedów w Zabrzu i bliżej niż w Sosnowcu. Część z nich jednak nie pracuje z dziećmi z afazją, a część z nich pracuje metodą krakowską, zwaną tez metodą Cieszyńskiej. Polega ona na "wymuszaniu" mowy poprzez naciskanie na usta, układanie ust poprzez ściskanie dłonią. W przypadku Madzi, czy nawet szerzej - w przypadku dzieci chorujących na autyzm ta metoda się nie sprawdza. Madzia nie pozwoli dotykać obcej osobie ust i okolic ust. A wymuszanie mowy w ten sposób może przynieść przeciwstawne rezultaty - w obawie przed bólem Madzia się wycofa, a nie zacznie mówić. Taką opinię wygłosiła Pani psycholog. I pod tym kątem szukamy logopedy dla Madzi.
